W grudniu 2025 r. Taco Hemingway wypuścił nowy singiel „Zakochałem się pod apteką”, który bardzo szybko stał się jednym z najgłośniejszych utworów na polskiej scenie muzycznej. Utwór zdobywa popularność nie tylko w mediach społecznościowych ale również na listach streamingowych, a fragmenty tekstu cytowane są szeroko w internetowej dyskusji. Dlaczego?

Kontrowersje i reakcja Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego

Piosenka wywołała niespodziewaną burzę medialną i zainteresowanie organów państwowych. Główny Inspektorat Farmaceutyczny (GIF) wszczął postępowanie wyjaśniające, aby sprawdzić, czy tekst utworu nie stanowi nielegalnej reklamy produktu leczniczego, odwołując się do fragmentów, w których pada nazwa popularnego środka przeciwbólowego zawierającego paracetamol, kodeinę i kofeinę. GIF analizuje, czy podmiot odpowiedzialny zlecił lub wyraził zgodę na wykorzystanie nazwy produktu leczniczego w komercyjnym utworze muzycznym i czy przekaz nie może rzekomo promować używania produktu w sposób niezgodny z jego przeznaczeniem.

Inspektorat podkreślił, że jego działanie ma charakter wyjaśniający; nie dysponuje uprawnieniami do karania artysty za sam tekst, ale ma prawo ustalić kontekst i ewentualnie przekazać sprawę innym organom (np. do spraw związanych z przeciwdziałaniem uzależnieniom).

Jaki jest szerszy kontekst?

To nie pierwszy raz, gdy kultura popularna wchodzi na grunt regulacji, w tym od użycia konkretnych nazw produktów po ich potencjalne skutki społeczne. W przypadku „Zakochałem się pod apteką” problematyczne są konkretne odniesienia do produktu leczniczego w tekście, które mogą być interpretowane jako forma promocji, nawet jeśli intencją artysty było jedynie artystyczne zobrazowanie sytuacji lub emocji.

Podsumowanie

Utwór muzyczny nie jest reklamą sensu stricto, jednak specyficzny sposób wyeksponowania nazwy produktu leczniczego może nadać mu cechy przekazu promocyjnego. W ocenie prawnej kluczowe znaczenie mają kontekst, zasięg i siła oddziaływania na odbiorców, a nie wyłącznie subiektywna intencja artysty. Decydująca jest tutaj również rola podmiotu odpowiedzialnego. Jeśli doszło do finansowania przekazu przez producenta, wchodzimy w reżim art. 52 ust. 1 ustawy Prawo farmaceutyczne. Przepis ten definiuje reklamę jako każdą działalność informacyjną lub zachęcającą do stosowania produktu, której celem jest zwiększenie jego sprzedaży.

Choć artyści korzystają z szerokiej ochrony, to jednak granica między swobodną ekspresją artystyczną a niedozwoloną promocją produktu leczniczego, szczególnie wydawanego na receptę lub zawierającego substancje psychoaktywne, jest niezwykle cienka.

Pojawia się zatem pytanie: czy w przypadku masowego oddziaływania utworu, który buduje skojarzenia z „normalnością” czy wręcz atrakcyjnością stosowania leku, organy nadzoru powinny interweniować w imię zdrowia publicznego, czy też stanowiłoby to zbyt daleką ingerencję w wolność twórczą?

Przewiń do góry