„Piękne włosy”, „gładka skóra”, „mocniejsze paznokcie”.
Brzmi niewinnie?
Właśnie na tym polega problem z beauty claims.
To oświadczenia dot. wyglądu, stosowane głównie w oznakowaniu
💊 suplementów diety oraz
💊 produktów z kategorii nutricosmetics (tj. produktów komunikowanych jako “wsparcie piękna od wewnątrz”).
Wielu producentów zakłada, że skoro takie komunikaty nie odnoszą się bezpośrednio do zdrowia, to nie podlegają szczególnym wymaganiom i można formułować je dość swobodnie.
Czy na pewno? ⤵️
💡 Beauty claims najczęściej dotyczą wyglądu skóry, włosów czy paznokci.
💡 Co do zasady przyjmuje się więc, że nie są objęte reżimem rozporządzenia 1924/2006/WE, czyli NHCR, ponieważ nie odnoszą się do funkcji fizjologicznych organizmu.
Jednak każde takie oświadczenie nadal musi być:
✔ rzetelne,
✔ precyzyjne,
✔ zrozumiałe dla konsumenta,
✔ niewprowadzające w błąd.
A przede wszystkim: powinno dać się je uzasadnić.
Jeżeli producent komunikuje, że suplement pomaga wygładzić skórę, poprawić blask włosów albo zmniejszyć widoczność zmarszczek, powinien dysponować odpowiednią dokumentacją potwierdzającą zasadność takich twierdzeń.
To właśnie tutaj przebiega granica między legalnym beauty claim a ryzykowną obietnicą marketingową.
Dlatego przed wdrożeniem nowego claimu warto zadać sobie pytanie:
👉 Czy jesteśmy w stanie udowodnić to, co chcemy obiecać konsumentowi?
W przypadku kontroli to dokumentacja, a nie kreatywność marketingowa, będzie miała decydujące znaczenie!



